"Karnawał na jeden gryz"

Jarosław Żukowicz

Oczekiwana zima wreszcie nastała. Podziwiam tę porę roku. Najchętniej przez okno, popijając i pogryzając coś gorącego. I w zasadzie nie ruszałbym się aż do wiosny z przytulnego fotela gdyby nie karnawał. Karnawał to obowiązek towarzyski, społeczny, obyczajowy. Tyle że trochę męczący. Karnawał, nie kryjmy, to ciężki poligon dla naszego żołądka i wątroby, o co późnonocne wyżerki i wypitki już umieją się postarać. 


Dobry wojak Szwejk twierdził, że wojowanie z pustym żołądkiem to rzecz wielce niepoważna. Zaryzykuję stwierdzenie, iż tak samo jest w przypadku karnawału. O bigosowym sposobie utrzymania dobrej kondycji pisałem niedawno. Dziś pora na coś lżejszego, coś w sam raz na domówkę, coś co gości dożywi, ale przy okazji nie zmusi gospodarza do wzięcia trzydniowego urlopu na przygotowanie poczęstunku.

Skoro już dotknęliśmy jaj to podrzucę przepis na moją ulubioną sałatkę galicyjską. Wiem, że żyje ona różnymi bytami i ma swe odmiany tuńczykowe, paprykowe, nawet pomidorowe i wędliniarskie, ja jednak polecam przepis kanoniczny, ortodoksyjny  i  przy tym najprostszy, a w prostocie siła drzemie wielka. A więc mamy już jajka na twardo, które teraz musimy drobno posiekać. Do tego dorzucamy jeszcze drobniej siekaną cebulę. Pieprz i sól do smaku, zielenina – szczypior albo pietruszka – dla koloru. Przy pomocy majonezu i gęstej, lecz nie kwaskowatej śmietany, wyrabiamy wszystko na jednolitą masę. Formujemy z niej kulki takiej wielkości by zmieściły się w ustach na raz. Zmotoryzowanym co to w kuchni lubią kręcić wszystko w mikserach i melakserach bardzo odradzam użycie maszynek. Cebula zmemłana w melakserze może wydać z siebie za dużo soku, a mielenie wszystkiego razem spowoduje, że wyprodukujemy jednolite smarowidło nie zaś sałatkę. 

Na początek coś zimnego. Przygotowanie zawstydzająco proste, a efekt smakowy i odżywczy wyśmienity. Drogą gotowania przekształcamy jajko w jajko na twardo. Zaraz po gotowaniu wrzucamy w zimną wodę by skorupka ładnie odeszła. Kiedy się schłodzi dzielimy na ćwiartki. Kładziemy na jajo kleks sosu. Możemy szukać różnych wariantów, ale proponuję z szacunku dla powszechnych polskich przyzwyczajeń oprzeć się na majonezie. Teraz jajo delikatnie owijamy paskiem wędliny. Polecam dobrze uwędzoną aromatyczną szynkę i jeszcze jeden, sekretny acz niezbędny składnik, który nada wcale nie dietetycznej potrawce świeżości i lekkości – zielony ogórek. Bez niego klapa. Spinamy wykałaczką i przegryzka gotowa.
 

Przegryźmy też coś ciepłego. Może bułeczki z farszem grzybowym? Do samodzielnego pieczenia bułek nikogo nie namawiam. Nie ma czasu w karnawale. Wystarczy zaopatrzyć się w mini kajzerki (te normalnej wielkości są trochę nieporęczne) z dobrej piekarni. Odcinamy  wierzch, a spód wydrążamy. Na patelni podsmażamy zsiekaną cebulę i grzyby – pieczarki albo leśne, które można kupić w formie mrożonek. Uwaga! Nie da się ukryć, że to masło, a nie oleje,  najsmakowiciej przenika się z grzybkiem. Z przyprawami oszczędnie – tylko trochę soli i pieprzu by nie zgubić aromatu grzybów, Gdy zawartość patelni nieco przestygnie zagęszczamy wszystko śmietaną. Teraz pozostaje nafaszerować bułeczki i zostawić w spokoju. Niech oczekują aż wybije ich godzina, a wtedy do piekarnika na  tyle by skórka nabrała chrupkości. Nadzienie, ponieważ bułki są niewielkie, podgrzeje się dość szybko.

 

W kuchni bałkańskiej czy gruzińskiej roi się od przystawek z bakłażanem w roli głównej. No to i my pokuśmy się o taką. Najpierw więc cienki plaster ciętego wzdłuż rzeczonego warzywa podsmażamy do miękkości na oleju. Teraz nadzienie: serek typu feta doprawiamy mieloną papryką  (ostrożnie z ostrością, nie każdy gość jest „chiiliodporny”), miażdżonym czosnkiem, czubrycą albo oregano. Ucieramy na jednolitą masę. Jak ser za suchy, wystarczy użyć trochę oliwy albo śmietany. Dodajemy, z umiarem, kruszonych orzechów włoskich i rodzynek. Plaster bakłażana smarujemy, a w zasadzie lekko muskamy miodem, na to wykładamy serowe nadzienie i rolujemy. Pamiętajcie by przyciąć porcję do rozmiarów na jeden gryz. Podajemy oczywiście ostudzone.


Z takiegoż sera zakąska smażona. Tniemy fetę lub solan na podłużne czworoboki  (jeden gryz), panierujemy jak schabowego i obsmażamy na oleju. Nakładamy na plaster zielonego ogórka. Przykrywamy połówką koktajlowego pomidorka i spinamy wykałaczką. Na ciepło czy na zimno –  zawsze znakomite. 

Przepisów na sałatki warzywne i owocowe podawał nie będę. Podpowiem natomiast sposób na ich podanie podczas domówki taką metodą by pełniły rolę szybkiej i nie kłopotliwej w obsłudze przekąski. Kwestia prosta – wszystko serwujemy w kieliszkach. Dobrze do tego mieć łyżeczki kawowe, mniejsze od tych do herbaty. Możemy postawić taki zestaw "kielonków" na parapecie, szafce, półce. Nie trzeba wystawić stołu ani żonglować w powietrzu talerzykiem.


Czymś to wszystko wypada popić, a w karnawale na pewno nie będzie to mleko. By nieco oszczędzić zmartwień własnej wątrobie polecam lekki i łagodny acz procentowy napój zwany kruszonem. Nieco dziś zapomniany, niegdyś okupował właśnie w karnawale stoły naszych przodków. Receptura oryginalna nakazywała by był to napój na bazie białego wina z cukrem i pomarańczą. Ja bym wyhamował z docukrzeniem i do lekkiego białego wina dodał tylko sok pomarańczowy sam w sobie wystarczająco słodki. Z win polecam musujące Corte delle Calli DOC Prosecco Treviso lub Corte delle Calli DOC Prosecco Frizzante, a sok najlepiej świeży, wyciskany nie zaś z koncentratu. Wlewamy do dużego dzbanka i gotowe. Jeśli nie użyliśmy wina musującego - dolewamy jeszcze trochę wody gazowanej, by bąblując dopomogła w wymieszaniu składników. W tym wypadku polecam białe Freschello Sweet Italy Bianco lub różowe Freschello Sweet Italy Rosè - jedne z najchętniej, nie bez powodu, wybiaranych win we Włoszech. Proporcje tak dobrać by uzyskać trunek 4 – 5 procentowy. Przed podaniem koniecznie dobrze schładzamy. Dla dekoracji można dorzucić cząstki ulubionych owoców.


Jak zwykle wszystkiego smacznego.